| |
Liczący najwięcej
kartonów cykl pt. "Wymazywanie" jest
zróżnicowany pod względem kolorystyki i sposobu
przedstawienia
tematu, co może wynikać z różnych zamierzeń
autorskich. Nie
wiemy przecież, co ma ulec wymazaniu. Ludzie? Przykre
zdarzenia? Niemiłe skojarzenia z otoczeniem bądź syt uacjami?
Szczególną uwagę zwracają dwa obrazy, które trochę
przypominają
rysunki naskalne lub malarstwo Orientu.
Utrzymany w ochrach i różnych odcieniach brązu,
oszczędny w wyrazie
portret mężczyzny wygląda jakby został nakreślony
jedną kreską.
Właśnie to oraz użyte barwy budzą skojarzenia
z malarstwem z Altamiry lub Lascaux.
Ciekawe, że oblicze zostało jakby wciśnięte między
dwie
warstwy, spomiędzy których nie może się uwolnić lub
z trudem
wydobywa.
Drugi -
w zupełnie innej tonacji - zieleni, turkusów,
ulubionych przez artystę różnych odcieni brązów (tu
- jasnych)
przypomina twarz Buddy z niektórych płaskorzeźb .
Leciutki
uśmiech na pełnych ustach, twarz krągła jak dojrzała
śliwka,
przymknięte powieki stwarzają wrażenie spokoju,
kontemplacji,
wielkiego wyciszenia wewnętrznego.
Ciekawe czy taki też był zamysł twórcy?
Co tu ulega wymazaniu?
Jeszcze
jeden obraz budzi zainteresowanie.
To autoportret artysty. Czyżby chciał wymazać samego
siebie?
Swój smutek, który przebija?
A może odpowiedź jest zupełnie inna?
Wąska ascetyczna twarz o niezwykle szerokich ustach
i surowym spojrzeniu jednego oka w połowie uległa
destrukcji.
Drugiego oczodołu w ogóle nie ma,
jak i policzka rozmywającego się,
bo przechodzącego w tło. Jedynie cieniutka linia
zakreśla jego
zarys.
Przeważają dwa kolory - odcienie zielonego oraz
czerwień,
jedna warga ust jest zielona,
druga czerwono-brązowa, czerwieni
najwięcej na czole.
Zieleń jako kolor życia i czerwień krwi,
dwie tak zróżnicowane
części twarzy wprowadzają wyraźną dychotomię,
sugerującą
dramatyczna sytuację graniczną.
Właśnie ona prawdopodobnie ma ulec wymazaniu.
Jeśli
chodzi o ten cykl, trudno jednoznacznie odpowiedzieć na
pytania postawione na początku.
I chyba o to chodzi, aby pozostały otwarte.
|
|
"Bogini
Matka" z
cyklu: "Kraina
utraconych tajemnic"
Pierwsze wrażenie
widza to twarz
wyłaniająca się z drzewa.
Drugie, że nie jest to jedyny sposób odczytania.
Jak większość obrazów i kartonów,
i ten można odbierać na kilku poziomach.
Przynajmniej trzech.
Pierwszy - to, co dane.
Sam obraz jako kompozycja kształtów i kolorów.
Portret na tle przenikających się barw. A raczej
wyłaniająca się,
nie do końca stworzona, twarz.
Różne odcienie ciepłych brązów tła, które
przenikają się
z ciemnymi, złamanymi zieleniami jej zarysu,
stanowiącego
centrum.
Przeciwwagę dla tego dość ciemnego środka stanowi
rozbielony,
stwarzający wrażenie lśnienia, brąz prawej strony
oraz jasne,
jak przebłyski światła, plamki.
Zasugerowana struktura oraz użyte kolory sugerują
zarówno
drzewną korę, ziemię jak i skałę (cegiełkowa
budowa, niemal
biała barwa o połysku łupków).
Druga warstwa to już głębsze znaczenie.
Wyłaniająca się z pnia twarz sugeruje obumieranie
i odrodzenie do nowego życia, czego symbolem jest
drzewo.
Bogini Matka byłaby więc naturą dającą stwarzającą
wciąż od nowa.
Trzeci poziom to poziom bardziej mentalny.
Festony starych, zakurzonych, niemal żyjących własnym
życiem
pajęczyn nasuwają myśl o podziemiu, jaskini. Może
stąd też
przebłyski światła, plamki zieleni? Jaskinia jako
początek
wszelkiego rodzaju życia. A także miejsce ciszy,
sprzyjającej
kontemplacji. Jest źródłem doświadczenia, które
przynosi coś
nowego, zmianę. Twarz wyłania się z jakiejś materii
nieożywionej, ale żyjącej, bo przywodzącej na myśl i
skałę, i
korę, i ziemię. Może to być związane zarówno
(znów) z
odradzaniem się życia, jak i z kontemplacją rodzącą
nowe
doświadczenie duchowe. Może nawet przemianę
osobowości.
Twarz przecież nie jest całkowicie ukształtowana.
To osobowość w trakcie przeistaczania się,
powstawania, budzenia.
Kolory również sugerują takie odczytanie.
Ciepły brąz jako kolor materii ożywionej drzewa
(ale również ziemi - matki życia).
Kolory skały (materia nieożywiona, ale pierwotna)
oraz pajęczych koronek - zielony, złamany zielony,
niekiedy
zgniłozielony - pierwszy to znów życie, ostatni-
raczej
rozkład.
Zieleń twarzy to zieleń życia, wzrostu...
Przebłyski światła sugerują wychodzenie z ciemności
jaką jest
śmierć lub w ogóle jakiekolwiek traumatyczne
przeżycie, ale
również, że poszukiwania wewnętrzne prowadzą do
wyjścia, są
zalążkiem przemiany.
Obraz
Bogini Matka
oznaczałby więc tu, być może, doświadczenie
intelektualne, i nie tylko takie, które stwarza innego,
choć
trochę człowieka. Owocuje zmianą życiową, zmianą w
twórczości, zmianą wewnętrzną.
Zmianą w ogóle. |
|