komentarze_olejne_02
| Stając
przed obrazami Waldemara Dąbrowskiego, jednocześnie staje się przed trudnym zadaniem odczytania ich sensu. Oczywiście można skoncentrować się na stronie plastycznej, na tym poprzestając, ale chyba było by to spłycenie, a więc i zubożenie, artystycznego założenia. Autor nie podaje żadnych tytułów, jedynie określa rodzaj malarstwa (olej) i format płócien. Sugeruje może przez to znikomość nazywania a przede wszystkim daje całkowitą swobodę interpretacji. Wprawdzie ograniczoną w pewnym stopniu przez uchwyconą wizję, ale ograniczoną w niewielkim stopniu. To, co bowiem widzimy, jest tak odrealnionym obrazem świata, że właściwie od świadomości i wiedzy oglśdającego zależy jego interpretacja, odnajdywanie znaczeń. Trochę jak w przypadku konstrukcji "Gry w klasy" - w umyśle odbiorcy z danych elementów powstaje nowa całość. Ile umysłów, tyle sensów. Rozbielone barwy, stonowana kolorystyka zmuszają do skoncentrowania się na samym założeniu, skłaniają ku kontemplacji. W pierwszej chwili obrazy sprawiają wrażenie całkowicie abstrakcyjnych, jednak po przyjrzeniu się odnajdujemy elementy świata realnego, a to rybią głowę czy muszlę, to nagi pokręcony obumarły pień, to znów przetworzone elementy miejskiego pejzażu. Nie do końca stworzone, wyłaniają się z pozornego chaosu nieregularnych brył lub płaszczyzn zawieszonych w przestrzeni. Nie jest to jednak dychotomiczne przeciwstawienie bytu - niebytowi. One wzajemnie się przenikają, płynnie przechodzą jeden w drugi, tylko niekiedy wyraźnie oddzielając jeden od drugiego. Na jednym z płócien w miarę rzeczywiste elementy brył wyrastają z wiru jakby chmur i wody, jednocześnie tworząc go i znikając w górze, w odległej perspektywie mgławicowego nieistnienia. Prześwietlona mgła płynie stamtąd pod fantasmagorycznym łukiem, stanowiącym centrum obrazu, stając się lodową taflą a później bryłą. Obserwatorem jest człowiek, który samotnie stoi obok monstrualnego martwego drzewa. Nawet ono jest jednak małe w porównaniu z unoszącą się w przestrzeni bramą, płynnie przechodzącą w widmowe miasto. To, co rzeczywiste jednocześnie jest bardzo masywne w porównaniu z unoszącym się w przestrzeni fantastycznym światem. Efekt ten dodatkowo został spotęgowany przez kontrast kolorów. Odnajdujemy zresztą jeszcze inne przeciwstawienia, np. jednolitych kolorystycznie, zgeometryzowanych płaszczyzn - płaszczyznom o licznych szczegółach i cieniowaniach. Częsty temat, niekiedy tylko motyw olejów to twarz albo jej fragmenty. Również odrealnione, pozbawione indywidualnego piętna, stanowią pretekst do głębszych przemyśleń. Skoro nie o wizerunek tu chodzi, to o coś Sardonicznie uśmiechnięte, ze zdeformowaną, bo olbrzymią mózgoczaszką, pozbawione skóry, jakiegokolwiek piękna sugerują, że nie o wygląd, nie o pozór tu chodzi. Oczy wpatrują się natrętnie w oglądającego obraz, nawiązując z nim swoisty dialog. Nawiasem mówiąc, oczy bądź oko stanowią częsty motyw obrazów o innej tematyce. Może to znak artysty - obserwatora otaczającej rzeczywistości. Jeszcze jedną istotną cechą obrazów jest erotyka. Na ogół subtelna i dyskretnie zaznaczona, niekiedy bardziej wyraziście eksponujśca emblematy płci. Przeniknięte zmysłowością płótna pokazują piękno i wieloznaczność związku między kobietą i mężczyzną. Kobieta bywa bramą wejścia i wyjścia. Stanowi pokusę i tajemnicę jednocześnie, wobec której mężczyzna jest bezradny. Elementy realistyczne czy też całkiem odrealnione kształty unoszą się w przestrzeni, wyłaniają z nicości. Często towarzyszą im zgeometryzowane bryły, będące przeciwwagą dla uchwyconych fragmentów rzeczywistości. |
![]() ![]() ![]() |
||||
Komentarzem - obrazy malowane na kartonach - opatrzyła Joanna Korsan, polonistka, księgarz. |
|||||
| |
|||||